piątek, 19 października 2012

Ostatnie walki pod Lipskiem

   19 października 1813 r. Ostatni dzień bitwy pod Lipskiem.  Kiedy większość wykrwawionej Wielkiej Armii była po zachodniej stronie Elstery,  wśród plątaniny ulic i ogrodów Lipska trwała jeszcze beznadziejna walka tylnych straży wojsk Cesarza. Na stronę sprzymierzonych przechodziły kolejne kontyngenty niemieckie. Hesi  i Badeńczycy ostrzeliwali ( od tego ognia poległ dowódca  4 pułku piechoty nadwiślańskiej płk. Malczewski ) resztki skrwawionej piechoty polskiej wycofującej się  i szukającej możliwości przeprawy po wysadzeniu mostu na rzece. Książę Józef, kilkakrotnie ranny próbował jeszcze ostatnim wysiłkiem wydostać się z zaciskających się kleszczy wojsk koalicji. Wielu  oficerów poległo,  a część dostała się do niewoli.
Z ocalałych niedobitków VIII Korpusu Polskiego uzbierano oddział liczący ok 500 żołnierzy złożony z resztek kilku pułków. Żołnierze Księstwa mimo beznadziejnej sytuacji wykazali się niezwykle imponującą postawą.
   Oto jak te chwile opisał w swoich wspomnieniach Klemens Kołaczkowski, wówczas kapitan i adiutant gen. Umińskiego:
'' ...Książę szedł pieszo ogrodami leżącymi pomiędzy Elsterą  i Pleissą : tu kulą karabinową   w bok po raz drugi ugodzony padł w objęcia otaczających go oficerów . Wkrótce odzyskał jednak przytomność i z pomocą adiutanta dosiadł z  trudnością konia, lecz już się chwiał na siodle.  Zaczęto go ze wszystkich stron zaklinać, aby dał się opatrzyć i oddawszy komendę innemu generałowi , zachował się dla ojczyzny[..]
-Nie! Nie! -zawołał - Bóg mi powierzył  honor Polaków, Bogu go tylko oddam. 
Oficer inżynierów przybiega i miejsce najdogodniejsze do przeprawy wskazuje [tj. dwa drzewa ścięte na poprzek rzeki Elstery którędy przeprawił się też marszałek Macdonald], lecz spostrzegłszy nieprzyjacielski oddział, zachodzący mu drogę , zawoła głośno 
-Otóż oni !
Konia zawraca i rzuca się do Elstery. Osłabiony ranami, koniem już nie powoduje, ten jednak pasuje się z nurtem i wspiąć się na brzeg wysoki urwisty nie może. To wszystko działo się pod gradem kul. W tej ostatniej chwili książę odbiera trzecią ranę, zsuwa się z konia i pędem wody porwany , tonąć zaczyna. Zacny Bleschamps i tu na ratunek spieszy. W szlachetnym zapale rzuca się w rzekę i porywa księcia. Widziano jak obejmując wpół   starał się unosić głowę księcia nad powierzchnią wody, lecz daremne były usiłowania tego szlachetnego męża. Znikli obaj na zawsze w nurtach zdradliwej rzeki !  Taki był zgon bohatera polskiego, wodza kochanego, przekładającego śmierć nad sromotną niewolę.
  Oficerowie sztabu, co zdążyli przepłynąć Pleissę w jego ślady, osłupieni tą stratą , wzięci tu zostali do niewoli.Tenże sam los spotkał pozostałych na prawym brzegu głównodowodzących : Rożnieckiego, Bronikowskiego, Umińskiego,(adiutant księcia Szydłowski na wylot przestrzelony  pozostał  w Lipsku) i pułkowników: Malleta, Rautenstaucha, adiutanta księcia-Kickiego i wielu innych oficerów; z niektórymi  Prusacy najniegodziwiej się obeszli. 
  W czasie tej katastrofy piechota nasza ciągle walczyła w ulicach przed  Peterską bramą; zewsząd otoczona sformowała się nareszcie  w małą kupkę w liczbie może jeszcze 500 ludzi gotowa do ostatniego tchu bronić orłów polskich. Były tam pułki 15-pod dowództwem  płk. Macieja Rybińskiego, 16 -pod mjr. Bolestą , 8-pod płk. Ostrzeżewiczem , pułk 1 -pod  kapitanem Łubieńskim[ Józefem? ], o dwóch innych, o 4 -nadwiślańskim i 12 nie mogłem powziąć dokładniejszej wiadomości. Jenerał Małachowski dowodzący tu, nie wiedząc, co czynić udał się sam trochę na bok i został w  ulicy schwytany. Gdy niepotrzebnie ludzi tracono od ognia nieprzyjacielskiej piechoty, a nawet od niemieckich naszych sprzymierzonych, chcieli nasi dowódcy przynajmniej w polu, z bronią w ręku kapitulować. Stali spokojnie w kolumnie ściśniętej na ramieniu broń, o pół strzału kartaczowego od dział wymierzonych przeciwko  nim, otoczeni dookoła kolumnami rosyjskimi, pruskimi i austriackimi. Nie śmiał nieprzyjaciel uderzyć na  garstkę bohaterów w rozpaczy! Zbliżył się  jenerał Paskiewicz [Iwan Paskiewicz późniejszy  wódz armii rosyjskiej tłumiącej powstanie w Polsce w 1831] i żądał zdania się na łaskę, lecz gdy nie mógł  dogodzić żądaniom dowódców naszych, nawinął się flugeladiutant cesarza Aleksandra, za radą którego wysłali dowódcy polscy pułkownika Rybińskiego do cesarza. Kiedy wszedł na rynek lipski, zastał tam cesarza Aleksandra otoczonego monarchami sprzymierzonymi i głównie naczelnymi .
-Co żądasz? -zapytał cesarz
-Najjaśniejszy Panie ! -odpowiedział Rybiński w języku francuskim -pięćset Polaków, odciętych i otoczonych składa broń u stóp waszej cesarskiej mości, któremu się należy zaszczyt wygranej. Zachowaj najjaśniejszy panie żołnierzom naszym te godła honoru, które oni nad życie cenią. Los nas poddaje waszej cesarskiej mości, lecz gotowi jesteśmy w stanowczej dla nas chwili bronić tych godeł do ostatniego tchu naszego. 
  Patrzał w czasie tej mowy cesarz surowo na Rybińskiego potem z łagodnością wyrzekł :
-Zgoda! 
Tym sposobem dokonane zostało poddanie się garstki naszej piechoty; złożyli broń, orły znikły, zatrzymali swe znaki i ubiór żołnierze i pożegnawszy obok nich leżących, rannych swoich i przyjaciół  Francuzów, również rannych, poszli do niewoli.
  Prócz powyżej wymienionych jenerałów i oficerów wyższych dostali się w ręce nieprzyjaciela pułkownicy :
Straszewski, Piotrowski i Wierzbiński; jenerałowie Kamieniecki , Izydor Krasiński, Stefan Grabowski, przy królu saskim będący jenerał Paszkowski i pułkownik Błeszyński [do niewoli poszedł także generał Umiński].
[...] My Polacy straciliśmy tego dnia prawie cała piechotę naszą, wyjąwszy 1200 ludzi których jenerał Dąbrowski wyprowadził szczęśliwie z boju przy bramie Halskiej i około 500 zbiegłych z VIII korpusu z pobojowiska lub lekko rannych, którzy się wcześnie przedostali. Cała artyleria prócz kilku dział, wziętych w alejach, przeszła spokojnie do Lindenau. Jazda po tylu stratach, włącznie z brygadą ułanów z dywizji jenerała Dąbrowskiego pod jenerałem Krukowieckim, wynosiła jeszcze 3 000 koni w zupełnym porządku. Zastałem ją uszykowaną na prawo wsi Lindenau na wzgórzu. Batalion grenadyerów Kurcyusza, za starą gwardią pomaszerował bez żadnego uszczerbku. 
                                               Mapa Lipska  i okolic na 1813r wg.Z.Kasprzaka

        Pomnik księcia Józefa Poniatowskiego w Lipsku niedaleko miejsca skąd wyłowiono zwłoki naczelnego wodza, postawiony z inicjatywy generała A.Rożnieckiego





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz